
Katarzyna Fiebiger - doradca metodyczny edukacji wczesnoszkolnej
Od tego wszystko się zaczyna
Nowy rok szkolny, nowe nadzieje, zmiany, perspektywy i niepewności. Nasz nauczycielski zawód, mimo wielu zawirowań zwłaszcza w ostatnich latach, spadku prestiżu, wciąż niesie ze sobą ogromną misję – kształtowania młodych umysłów, inspirowania do rozwoju i budowania wartości, które będą fundamentem przyszłego społeczeństwa. Wchodząc w kolejny nowy rok szkolny, pamiętajmy, że każda lekcja, rozmowa, czy gest wsparcia, ma moc realnej zmiany – nie tylko w edukacji, ale i w życiu naszych uczniów. Przy tej okazji wiele się mówi o adaptacji w szkole, zwłaszcza pierwszoklasistów, bądź czwartoklasistów, którzy spod skrzydeł jednego wychowawcy uczącego prawie wszystkich przedmiotów, przechodzą w nową rzeczywistość edukacyjną, gdzie spotykają wielu nauczycieli, różne style pracy i rosnące wymagania. To moment pełen wyzwań, ale też ogromnych możliwości rozwojowych – zarówno dla uczniów, jak i dla nas, nauczycieli.
Początek roku, to także uwaga poświęcona także rodzicom i opiekunom. W jaki sposób mają zaufać nauczycielom, jak pozwolić dziecku dorastać. Jak wspierać małego ucznia, aby był odpowiedzialny za swoje czyny i swoją codzienną pracę. Czy i jak kontrolować swoje dziecko, aby dorastając, uczyć go jak się uczyć i aby umiało brać odpowiedzialność za swoją codzienną pracę, ale także za zachowanie.
Te poruszane kwestie, są bardzo istotne. Jednak rzadko mówi się o nas pedagogach. Nauczycielach, z których część jest na starcie swojej kariery zawodowej, a inni w trakcie jej trwania z różną liczbą lat stażu swojej pracy. Wszystkich nas jednak łączy ogromne zaangażowanie i duża niepewność na to co przyniesie nowy rok. My też przechodzimy etap adaptacji w każdym nowym, bądź następnym roku pracy. Nauczyciel przygotowując się, zawsze musi adoptować się do nowych warunków. Gdy tworzy nową wrześniową pierwszą gazetkę, segreguje pomoce i przygotowuje nowe materiały dydaktyczne, układa sobie cały swój nowy świat. Oddychajmy zatem głęboko, choćby to była nasza dziesiąta, dwudziesta, albo czterdziesta adaptacja. Bo każda kolejna jest inna. A dla naszej grupy uczniów, zawsze to będzie pierwszy raz. I to właśnie sprawia, że wszystko zaczyna się od nowa. Trzeba po raz kolejny zbudować zaufanie, stworzyć relacje, zaplanować rytuały. Rozpoznać ciche spojrzenia, które proszą o uwagę, oraz głośne lub ciche krzyki, które mogą być wołaniem o bliskość.
My pedagodzy, musimy przyjąć wszystkie dziecięce emocje – lęki, smutki, niekiedy także złość i udźwignąć to wszystko z empatią i odpowiedzialnością. A przecież nauczyciel też bywa zmęczony, nawet po urlopie. Też się boi nowych wyzwań. Też czuje niepewność, przekraczając mury szkoły. W przypadku nauczycieli klas pierwszych, wyzwanie jest jeszcze większe. Bo to nie tylko rozpoczęcie szkoły. To przekroczenie progu między światem zabawy, a światem ocen, zasad, wyzwań i oczekiwań. To nieustanne balansowanie pomiędzy wymaganiami systemu, oczekiwaniami rodziców a możliwościami i potrzebami dziecka. Społeczne oczekiwania wobec nauczyciela są ogromne.
Ma być empatyczny, spokojny, kulturalny i wyrozumiały. Musi być zorganizowany, zmotywowany i przede wszystkim cierpliwy. Ma po prostu „robić swoje”.
Dlatego też ważne jest, że adaptuje się nie tylko dziecko i nie tylko rodzic.
W nowym roku szkolnym, adaptuje się również każdy nauczyciel.
Osoba, która każdego dnia otwiera drzwi klasy i serce – która jest gotowa przyjąć nowe emocje, nowe wyzwania i nowe historie. Czasem już z doświadczeniem, ale zawsze także z obawami. Z ideą, że czasem nie wszystko pójdzie zgodnie z planem, ale z wiarą, że może to być naprawdę dobry rok. Najważniejsze jest aby otworzyć się na dzieci, które właśnie czekają na kogoś, kto pokaże im, że w szkole może być bezpiecznie, ciepło, mądrze — że jest to miejsce, gdzie są akceptowane, słuchane i wspierane w swoim rozwoju, zarówno emocjonalnym, jak i poznawczym. A to wszystko zależy od dobrostanu wychowawcy – nauczyciela. Bo dobrostan nauczyciela to fundament skutecznej, empatycznej i świadomej pracy wychowawczej. To nie tylko fizyczne samopoczucie, ale przede wszystkim równowaga emocjonalna, poczucie sensu, sprawczości i bezpieczeństwa w codziennym działaniu. Nauczyciel, który czuje się wspierany i doceniany, ma przestrzeń do regeneracji, a jego potrzeby emocjonalne są zauważane – zyskuje siłę, by być dla uczniów kimś więcej niż tylko przekazicielem wiedzy.
Dzieci – zwłaszcza te najmłodsze – doskonale wyczuwają autentyczność dorosłych. Jeśli nauczyciel jest obecny „tu i teraz”, spokojny i otwarty, staje się naturalnym przewodnikiem, który daje poczucie bezpieczeństwa. To z kolei buduje atmosferę zaufania i sprzyja procesowi wychowawczemu oraz edukacyjnemu.
Właśnie dlatego tak ważne jest, by dbać o dobrostan nauczycieli nie tylko indywidualnie, ale także systemowo – przez wsparcie emocjonalne, możliwość rozwoju, zrozumienie ze strony współpracowników i przełożonych, a także adekwatne warunki pracy.
Bo nie da się dawać ciepła, jeśli samemu jest się wypalonym. Nie da się być oparciem, gdy samemu brakuje gruntu pod nogami. A przecież szkoła – by być prawdziwie przyjazna dzieciom – musi też być miejscem przyjaznym dla dorosłych, którzy je prowadzą. Zatem troska o dobrostan nauczyciela to nie luksus, lecz konieczność. To inwestycja w jakość relacji, w rozwój dzieci i w przyszłość edukacji. Bo tylko nauczyciel, który sam doświadcza uważności, wsparcia i zrozumienia, potrafi z taką samą czułością i mądrością odpowiedzieć na potrzeby swoich uczniów. A wtedy szkoła staje się nie tylko miejscem nauki, ale przede wszystkim przestrzenią budowania człowieczeństwa. Bądźmy zatem wyrozumiali dla samych siebie, przyzwalajmy sami sobie na popełnianie błędów, (nobody is perfect), dawajmy sobie czas na realizację celów i bądźmy wyrozumiali. I tak jak nie ma idealnych uczniów, idealnych rodziców i idealnych nauczycieli, ale są chwile, niepowtarzalne, rzadkie (nawet te najcięższe), które uczą pokory, uważności i zrozumienia, budując mosty między ludźmi i pozwalając odkrywać, czym naprawdę jest wychowanie i bycie razem w procesie nauczania i uczenia się. Bądźmy tego świadomi. Bądźmy dobrymi w odbiorze dla innych, ale przede wszystkim dla siebie dobrymi ludźmi, pedagogami, wychowawcami i nauczycielami. Podążajmy za głosem intuicji, a życie podpowie nam najlepsze rozwiązania.
Koleżanki i koledzy rozpoczynając nowy rok szkolny, pamiętajcie, że każda Wasza lekcja, uśmiech, słowo wsparcia i cierpliwość mają moc, by zmienić czyjś świat. Niech ten rok przyniesie Wam radość z małych sukcesów, siłę w trudnych chwilach i satysfakcję z bycia tymi, którzy kształtują przyszłość. Bądźmy dobrzy dla siebie, a wszystko inne się ułoży.
To właśnie od tego wszystko się zaczyna…
Portrety narysowali uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 4 im. Zdobywców Kosmosu w Koszalinie. Ich zadaniem było przynieść wydrukowany portret osoby którą lubią i po przecięciu na pół, dorysowanie jej brakującej połowy. Mogła to być osoba z rodziny, postać z bajki, lub inna, którą lubią. Powstałe portrety - (film) zachwycają kreatywnością, wrażliwością i różnorodnością ujęcia tematu. Każdy z nich jest nie tylko ćwiczeniem plastycznym, ale też wyrazem dziecięcych emocji, sympatii i sposobu widzenia świata – fragmentem opowieści o tym, kto jest dla nich ważny.