Doradca metodyczny edukacji wczesnoszkolnej
Kiedyś mawiano, że „Dzieci nerwów nie maja”, dziś wiemy, jak dużym wyzwaniem jest poprawa kondycji psychicznej uczniów. Stres jest w sumie dość oczywistym elementem naszej codzienności. Pojawia się w momencie, w którym oceniamy swoje możliwości jako niewystarczające do poradzenia sobie z bodźcem. Czujemy wówczas napięcie, lęk, stan rozregulowania. Stres występuje w momentach, które uważamy za nadmiernie przeciążające lub zbyt trudne.
Dzieci w wieku wczesnoszkolnym mogą się odczuwać stres w różnych sytuacjach, które są typowe dla ich codziennego życia. Każdego dnia mogą doświadczać sytuacji ocenianych przez nich jako trudne. Ich organizmy mierzą się z niepożądanymi bodźcami – stresorami.
Reakcja na stres ma trzy fazy:
Stres zatem może mieć wpływ pozytywny - mobilizujący do działania, albo negatywny - destrukcyjny i prowadzący do problemów psychosomatycznych. Dlatego też wprowadzono w psychologii dwa pojęcia: eustresu (stres pozytywny) i dystresu (stres negatywny).
Dystres jest stresem o negatywnym oddziaływaniu na zdrowie psychiczne i fizyczne. Prowadzi on do zaburzenia równowagi organizmu. W dalszej konsekwencji do choroby. Gdy podlegamy bodźcom, znajdujemy się w sytuacji, w której nasze zdolności adaptacyjne oceniamy jako niewystarczające, dochodzi do nadmiernego obciążenia organizmu, przewlekłego napięcia, które się kumuluje, bo nie zostaje rozładowane.
W szkole obserwuję, jak dzieci zmagają się różnymi sytuacjami, które są dla nich trudne. Nowe warunki i reguły, nowa grupa rówieśnicza, presja związana z wynikami w nauce oraz trudności z wejściem w nową rolę, rolę ucznia. Dzieci mogą czuć się przytłoczone oczekiwaniami rodziców i nauczycieli, a także obawiać się trudności w relacjach rówieśniczych. Stres powoduje ogromne napięcie w ciele, utrudnia naukę nowych rzeczy, sprawia, że dzieci łatwiej się irytują i rezygnują z działania. Sposoby wyrażania emocji związanych ze stresorem zależą w dużej mierze od tego w jakim środowisku dziecko zostało wychowane. Dzieci uczą się reagowania na sytuacje trudne obserwując swoich najbliższych. Wielką zatem moc ma modelowanie. Nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej też staje się dla dziecka osobą znaczącą, zatem ma moc modelowania jego zachowań, wyposażenia go w mechanizmy i sposoby, które pozwolą mu poradzić sobie ze stresorami.
Tempo życia współczesnego człowieka sprawia, że szczególnego znaczenia nabiera uważność. Warto wplatać w lekcje techniki mindfulness oraz relaksacyjne, takie jak głębokie oddychanie czy proste ćwiczenia fizyczne. Ważne jest również budowanie pozytywnego klimatu w klasie, gdzie każde dziecko czuje naszą życzliwość, to że jest akceptowane i szanowane. Regularne rozmowy na temat emocji oraz nauka rozpoznawania i wyrażania uczuć mogą znacząco pomóc w redukcji napięcia emocjonalnego.
Dziecko na trudne sytuacje najczęściej reaguje psychosometycznie. Stres, szczególnie ten długotrwały, może zmienić dotychczasowe zachowanie dziecka. Zaniepokoić nas powinno, gdy zauważymy, że nasz uczeń dotychczas chętny do zabaw i aktywny na zajęciach zaczyna się wycofywać, unika aktywności i rozmów. W trakcie rozmów z rodzicami dowiaduje się, że dziecko po trudnych doświadczeniach ma trudności ze wstawaniem, lub zasypianiem. Rodzice opowiadają o koszmarach, wybudzaniu się w środku nocy. Szczególnie trudnymi objawami są jąkanie się i nocne moczenie się. Objawy stresu, jakie możemy obserwować u dziecka w wieku wczesnoszkolnym to przeważnie:
Warto zatem budować odporność psychiczną dziecka, aby lepiej umiało poradzić sobie z różnymi, trudnymi sytuacjami. Oprócz głębokiego oddychania i prostych ćwiczeń fizycznych, istnieje wiele innych technik relaksacyjnych, które mogą pomóc dzieciom w redukcji napięcia emocjonalnego. Oto kilka z nich:
Sposobów tych jest znacznie więcej. Każdy musi poszukać takiego, który w jego przypadku będzie najskuteczniejszy. Ważne jest, aby nauczyciele i rodzice byli świadomi objawów stresu i reagowali na nie odpowiednio, oferując wsparcie emocjonalne i pomoc w radzeniu sobie ze stresem.
W jednym, z prowadzonych przez mnie, zespołów klasowych było dziecko niezwykle silnie reagujące na sytuacje trudne. Ponieważ było to dziecko ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi takich sytuacji codziennie było sporo. Bywały dni, że dziecko zaczynało bardzo płakać nieadekwatnie reagując na napotkane trudności – np. bo dostało kanapkę w woreczku, a chciało w pudełku, bo kolega nie pożyczył kleju, bo nie udało się trafić piłką do celu. Płaczliwość i drażliwość wzrastała w dni z gorszą pogodą. Bardzo trudno było się dziecku uspokoić. W klasie 1 i 2 zawsze potrzebowało wsparcia w wyciszeniu. Opierają się o działanie neuronów lustrzanych kucałam naprzeciwko płaczącego. Oddychałam głęboko, na tyle głośno, by dziecko to słyszało. Spokojnie mówiłam: „Widzę, że jesteś mocno zdenerwowane i trudno ci się uspokoić. Opowiesz mi o tym, co się stało?” Dziecko przeważnie zaczynało mówić przez łzy, pokrzykiwać, jego komunikaty były w takich sytuacjach w zasadzie niezrozumiałe. Dlatego prosiłam: „Chciałabym usłyszeć co się wydarzyło. Niestety, gdy mówisz i płaczesz trudno mi zrozumieć, co do mnie mówisz. Czy możesz spróbować przestać płakać i spokojnie mi opowiedzieć, co się stało?” Dziecko kiwało przytakująco główką. Wtedy proponowałam, że pomogę mu się uspokoić i zachęcałam do oddychania w moim rytmie. Dziecko synchronizowało tempo swojego oddechu z moim, przestawało płakać i w miarę spokojnie opowiadało o tym, co je tak zestresowało. Z biegiem czasu pokazywałam różne sposoby na radzenie sobie z trudnymi sytuacjami, a umiejętność samoregulacji dziecka wzrastała. W pewnym momencie zaczęłam przekierowywać decyzyjność w ręce dziecka zadając mu pytanie: „Co pomoże ci się uspokoić?” Płaczliwość i drażliwość widocznie zmalały – stresory zostały utulone.