Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności       AKCEPTUJĘ

V 2020 Co za szczęście co za pech – lektura nie tylko na trudne czasy

Katarzyna Fiebiger - doradca metodyczny edukacji wczesnoszkolnej

Co za szczęście co za pech – lektura nie tylko na trudne czasy

W czasie, kiedy trzeci miesiąc dzieci i młodzież nie chodzą do szkoły w roku szkolnym 2019/2020 a nauczanie odbywa się zdalnie, można dowiedzieć się o tym, że część uczniów zniknęła z systemu edukacyjnego. Nikt nie wie, co się z niektórymi dzieje, bo nie uczestniczą w lekcjach online, ani nie utrzymują żadnego kontaktu ze swoimi nauczycielami czy placówkami. Rzecznik Praw Obywatelskich pan Adam Bodnar interweniował nawet w tej sprawie i prosił odpowiednie resorty o zainteresowanie się losem uczniów, którzy po zamknięciu szkół w związku z koronawirusem w Polsce wypadli zupełnie z polskiego systemu oświaty. Z uwagi na wiedzę o sytuacji życiowej uczniów dyrektorzy szkół i nauczyciele obawiają się, że niektórzy z nich mogą doświadczać przemocy lub skrajnego zaniedbania. Pracownicy szkół robią co mogą, aby nawiązać kontakt z samymi uczniami albo ich opiekunami, ale nie zawsze są to interwencje skuteczne. W skrajnych przypadkach, niektórzy dyrektorzy proszą nawet o pomoc policję, zgłaszając brak realizacji obowiązku szkolnego. Nie ma jednak precyzyjnych danych o liczbie tych uczniów. Z „mojego podwórka” a więc szkoły podstawowej w Koszalinie wiem, że u nas nie ma takich przypadków. W większym lub mniejszym zakresie, uczniowie, a w przypadku klas młodszych ich rodzice, kontaktują się z nami i na miarę możliwości wykonują zlecane zadania. Mamy zatem informacje zwrotną jeżeli chodzi o edukację. Mamy też często autorefleksje (bo o takie też prosimy) dotyczące tego w jaki sposób przebiega nauczanie domowe, ale także co czują nasi uczniowie i w jaki sposób ta inna sytuacja (izolacja od rówieśników i nauczycieli) wpływa na ich psychikę. Po około miesiącu kwarantanny niektórzy rodzice informowali mnie, że motywacja do działań szkolnych ich dzieci spadała. Że dzieciaki potrzebowały kontaktu ze sobą i po prostu tęskniły za szkołą i „normalnością”. Kiedy już sytuacja się znormalizuje to z pewnością czas izolacji i kwarantanny, a w szczególności stan uczuć i emocji ludzi w tym okresie, będzie przedmiotem wielu socjologicznych badań.

Chciałabym przedstawić dzisiaj lekturę dla dzieci, która jest bardzo uniwersalna i może swoją treścią wpłynąć i podnieść pozytywne emocje a wygasić złe. Jest to książka dla dzieci, ale to jedna z takich, która może też mieć wpływ na dorosłego i tak było w moim przypadku. Do takich utworów się chętnie wraca. Tytuł tej książki to „Co za szczęście! Co za pech!” Thomasa Hallinga - Szweda, który ją napisał a ilustracje wykonała Eva Eriksson. W naszym życiu tak się dzieje, że zdarzenia szczęśliwe przeplatają się z tymi pechowymi, a my, zwykli śmiertelnicy, mamy na to czasem niewielki wpływ. To popadamy w euforię, to znów ogarnia nas frustracja i przygnębienie wywołane niepomyślnym obrotem spraw. Książka ta zdobyła wiele nagród i ma przewrotną treść. Poza tym, że ma prostą, ale ciekawą fabułę, jest jeszcze dwustronna. To znaczy, że czyta się ją do połowy, następnie odwraca i drugą część czyta z drugie strony od nowa. I właściwie nie ma znaczenia od której części się zacznie. Przewrotna też jest już sama okładka, ponieważ przy tytule „Co za szczęście” mina i emocje dziewczynki wyrażają złość, przerażenie i strach. I odwrotnie. Przy tytule „Co za pech” dziewczynka tryska radością, szczęściem i euforią. Zatem … jak to to w tym życiu jest?? Historia opisuje jeden zwykły dzień małej Amandy. Ale czy na pewno zwykły? Amanda nieświadoma pozytywnych czy też negatywnych konsekwencji swoich życiowych wyborów, spontanicznie idzie przez życie. I jak to dziecko – nie za bardzo analizuje, nie „gdyba” i nie dzieli włosa na czworo. Dopiero czytelnik może ocenić zdarzenia w kategoriach „szczęścia” lub „pecha”, choć nawet ta ocena nie jest jednoznaczna. Ta książeczka bardzo daje do myślenia, skłania do pozytywnej autorefleksji nad swoim życiem bez względu na wiek. Zatem polecam ją dzieciom, ale i dorosłym:)